PIASTOWIE, CHRZEST POLSKI I POCZTKI PASTWA POLSKIEGO
Krzyacy Henryka Sienkiewicza  prawda i fikcja
dzieje.pl Imperium Romanum Muzeum Historii Pols Muzeum II Wojny Światowej Muzeum Pałac w Wilanowie NARODOWE ARCHIWUM CYFROWE PTH Zamek Królewski w Warszawie 
Polub nas na Facebook'u
ekiosk.pl

Mówią Wieki 9/2018

tylko
8.50 zł

DOSTʘPNE NA:
Win, iPad, Android

pobierz obrazy

POGRANICZE W OGNIU. ROSYJSKA WOJNA DOMOWA W CHIŃSKIM TURKIESTANIE

Jerzy Rohoziński


Powszechnie uważa się, że wojna domowa w Rosji skończyła się wraz z ewakuacją oddziałów Wrangla z Krymu w listopadzie 1920 roku. Tymczasem jednym z ostatnich przyczółków białych okazał się chiński Turkiestan (prowincja Sinciang, „nowa granica”), graniczący z rosyjskim Turkiestanem. Ten region stanowił etniczną i religijną mieszankę wybuchową.

 

W 1758 roku Chińczycy podbili stworzony przez Kałmuków (Ojratów) chanat dżungarski, leżący na terenie dzisiejszego Sinciangu. Urządzili tam prawdziwe ludobójstwo, mordując ponad milion ludzi w ramach „odkałmuczania” kraju. Na ich miejsce sprowadzili muzułmańskich Kazachów, Dunganów (Hui) i Taranczów (Ujgurów) oraz mandżurskie plemiona Sibonów i Solonów, przesiedlonych aż znad Amuru. Stosunki między chińską administracją a osadnikami, zwłaszcza muzułmanami, od początku układały się fatalnie. Miejscowi − przede wszystkim Dunganie – klikakrotnie chwytali za broń. W 1865 roku wybuchła rebelia pod wodzą Jakub-beka. Powstańcy zdołali wypchnąć Chińczyków aż za pustynię Gobi; część przyjęła islam i przeszła na stronę buntowników. Muzułmanie nadali wówczas Jakub-bekowi tytuł Atałyk-gaza (wojownik za wiarę). W 1867 roku w efekcie tej świętej wojny powstał sułtanat ilijski.

 

WZDYCHAJĄC DO „BIAŁEGO CARA”

Po rosyjskiej stronie granicy rosło zaniepokojenie. Nasza bezczynność może w obecnej sytuacji mieć szkodliwy wplyw na umysły naszych Kirgizów, którzy cenią tylko siłę i zdecydowanie – uważał gubernator Kraju Stepowego Gierasim Kołpakowski. Gdy 19 lipca 1871 roku car Aleksander II otrzymał telegram o zajęciu Kuldży przez Kołpakowskiego, napisał na blankiecie: bardzo się cieszę, byleby tylko nie zaciągnął nas dalej. Nie zaciągnął. Ale sułtanat ilijski nie przetrwał długo, rozdzierany konfliktami wewnętrznymi po śmierci Jakub-beka (1877). Skorzystali z tego Chińczycy – pisał gen. Bronisław Grąbczewski, nasz rodak w armii carskiej – i przy 13_07_2012_12_04_28.jpgpomocy pułkownika Sosnowskiego (znowu Polak!), który za grube pieniądze dostarczył chińskiemu głównodowodzącemu z

Zachodniej Syberii potrzebną ilość wielbłądów, przeszli Gobi i niespodziewanie uderzyli. [...] Kaszgarję [chiński Turkiestan – J.R.] zajęli Chińczycy. Siedzą w niej dotąd. Jednocześnie Rosja udzieliła schronienia Bek-kuli-bekowi, synowi Jakub-beka. W 1881 roku Kraj Ilijski (Kuldżyński) Rosja przekazała Chinom na mocy traktatu z Sankt Petersburga.

Podczas dziesięcioletniego pobytu w Kuldży Rosjanie zrobili sporo, by zyskać sympatię miejscowej ludności. Budowali drogi, mosty, sprowadzili felczerów, wznieśli szpital i lecznicę chorób wenerycznych. Jednak kiedy wrócili Chińczycy, natychmiast przystąpili do zacierania wszelkich śladów rosyjskiej bytności. Postanowili też zemścić się na miejscowych, okazując im na każdym kroku pogardę i niemiłosiernie zdzierając łapówki. Muzułmanie coraz bardziej wzdychali do „białego cara”. W 1885 roku do rosyjskiego konsulatu w Kaszgarze trafił dramatyczny list od tamtejszego duchowieństwa muzułmańskiego: W te dni nasze życie przepełnilo się ohydą. Nie mamy dnia ani godziny spokoju. Chińczycy postępują z nami bezceremonialnie i nie znają litości. [...] Żony i córki nasze biorą sobie, kiedy tylko im się spodoba. Kto się pójdzie na to poskarżyć, szukając sprawiedliwości u ich przełożonego, tego czeka straszny wyrok i nawet mogą mu odrąbać głowę. W ogóle nie mamy już siły i woli. Nie mamy na nic wpływu. Jesteśmy po prostu niewolnikami. Wielu Taranczów i Dunganów wybrało wtedy panowanie rosyjskie, przenosząc się na zachód. Umożliwiał im to jeden z punktów traktatu z 1881 roku.

Ilustracja: Jakub-bek, przywódca powstania Dunganów przeciwko dominacji Chińczyków, twórca sułtanatu ilijskiego

 

 

TRAGEDIA 1916 ROKU

 

30 lat później do cara nikt już nie wzdychał. W 1916 roku Rosjanie krwawo stłumią powstanie miejscowych, którzy tym razem będą szukać litości u Chińczyków. Wszystko zaczęło się w czerwcu 1916 roku, gdy car wydał ukaz o zaciągu do prac na tyłach frontu inorodców (tubylców) w wieku od 19 do 43 lat. Zwolniono tylko pracowników administracji, ludzi zatrudnionych w urzędach Skarbu Państwa, studentów i absolwentów szkół wyższych i średnich, a także mułłów i nauczycieli. Z Kraju Turkiestańskiego na roboty miało trafić 200 470 osób, w tym z obwodu siemirieczyńskiego (dziś południowowschodni Kazachstan i północny Kirgistan) – 43 tys., a z fergańskiego (południowy Kirgistan) – ponad 51 tys.

Z militarnego punktu widzenia rozporządzenie wydawało się racjonalne, bo rąk do pracy na tyłach istotnie brakowało. Jednak politycznie było sporym błędem, a jego realizacja wołała o pomstę do nieba. Był środek prac polowych, pora zbioru bawełny. Ponadto w odczuciu miejscowych złamano dżentelmeńską umowę, zawartą jakoby w chwili rosyjskiego podboju środkowoazjatyckich chanatów, na mocy której muzułmanie po wsze czasy mieli być zwolnieni ze służby wojskowej.

Według raportu generała-gubernatora Kraju Turkiestańskiego gen. Aleksieja Kuropatkina do grudnia 1916 roku zginęło 2325 rosyjskich cywili, zaginęło 1384. Większość ofiar pochodziła z obwodu siemirieczyńskiego. Życie straciło także 24 urzędników rosyjskich i 55 krajowców. W operacjach militarnych przeciw zbuntowanym tuziemcom zginęło 97 żołnierzy, 66 zaginęło, a 86 zostało rannych. Nie wiadomo, ilu powstańców poległo. Pod koniec lat dwudziestych jeden z radzieckich historyków twierdził, że zginęło aż 673 347 krajowców, z tego 205 tys. w Siemirieczu. Według szacunków od stycznia 1915 do stycznia 1917 roku liczba ludności regionu zmalała o 275 tys., czyli ok. 20 proc. W tym czasie w powiecie przewalskim i piszpeckim liczba kirgiskich gospodarstw zmniejszyła się o dwie trzecie. Niektórzy twierdzą, że do Chin zbiegło 300 tys. Kazachów i Kirgizów. Podczas wędrówki wielu straciło bydło, niektórzy z nędzy sprzedawali dzieci. Jeszcze latem 1918 roku droga do Turfanu była usiana szkieletami ludzi i zwierząt. Jeden z radzieckich demografów oceniał straty ludnościowe rosyjskiego Turkiestanu w latach 1914 − 1918 na 1 mln 230 tys. osób, czyli 17 proc. ogółu. Większość zginęła właśnie podczas rozruchów w 1916 roku.

 

Bez wątpienia doszło wtedy do ludobójstwa. Rosyjskie oddziały karne celowo zaganiały uciekające kobiety i dzieci do wąwozów, skazując je na śmierć głodową. Po stłumieniu powstania Kuropatkin wspominał o 347 wyrokach śmierci w Turkiestanie (innym razem o 1000), ale wspaniałomyślnie zmniejszył ich liczbę do 51, uważając, że ukarać należy tylko prowodyrów. Ponadto 168 osób 13_07_2012_12_05_09.jpgskazano na ciężkie roboty, 288 na pobyt w oddziałach pracy, a 129 na więzienie. Nie zapominajmy też o efekcie psychologicznym. Jak raportował gubernator obwodu siemirieczyńskiego Michaił von Folbaum (Sokołow-Sokoliński): wzajemna nienawiść, podejrzliwość i niedowierzanie jeszcze długo będą stanowić poważną przeszkodę w ustanowieniu normalnych dobrosąsiedzkich stosunków, co bez wątpienia poważnie odbije się na handlu, gospodarowaniu i ogólnej sytuacji tego ciężko dotkniętego rejonu.

Ilustracja:Gen. Aleksiej Kuropatkin na japońskim drzeworycie z 1904 roku

 

Tymczasem w Rosji obalono cara, a jednym z pierwszych aktów Rządu Tymczasowego była amnestia dla uczestników powstania w Turkiestanie i pomoc uchodźcom powracającym z terytorium chińskiego. Nie powstrzymało to fali przemocy i nadużyć urzędników w Siemirieczu. Rosyjscy oficerowie i żołnierze, do których przyłączali się osadnicy, grabili miejscową ludność, zabierając jej konie i bydło.

Po przejęciu władzy przez bolszewików sytuacja się nie zmieniła. Uzbrojeni przez Kuropatkina rosyjscy koloniści, którzy w 1917 roku polowali na Kirgizów i Kazachów, a także żołnierze powracający z frontu stali się zbrojną awangardą bolszewizmu. Rewolucja w Turkiestanie polegała przede wszystkim na tym, żeby nie oddać władzy miejscowym i zarekwirować, jak najwięcej się da. Koloniści mordowali także Taranczów i Dunganów – bo mogli być przeciwko nim. W efekcie muzułmanie masowo szukali schronienia w Chinach, stali się też potencjalnymi sojusznikami białych. Zwłaszcza że pod koniec 1920 roku w głodującym Siemirieczu wybuchło kolejne powstanie, szybko stłumione przez Armię Czerwoną. Po stronie bolszewików opowiedziała się później jedynie część Kazachów.

 

CHIŃSKA SMUTA – NADZIEJA BIAŁYCH

Wraz z obaleniem monarchii w 1911 roku w Chinach rozpoczął się czas wielkiej smuty. Kraj ogarnęła anarchia, coraz silniejsze były tendencje separatystyczne. Z poduszczenia Rosji w 1912 roku niepodległość ogłosiła Mongolia (chińska Mongolia Zewnętrzna). Do 1916 roku podobne postulaty zgłosiło pięć innych prowincji. Mocarstwa wykrawały w Chinach swoje strefy wpływów. Japonia zajęła Mandżurię. Naturalną strefą wpływów Rosji i jej sowieckiego sukcesora był, poza formalnie niepodległą Mongolią, właśnie chiński Turkiestan (Sinciang).

Rosyjsko-chińska granica na odcinku Ałtaj – Tien-szan była wówczas wyjątkowo nieszczelna. Istniało tylko sześć punktów granicznych, oddalonych od siebie średnio o 500 wiorst (ok. 530 km), obsadzonych przez starszych, słabo uzbrojonych i równie słabo opłacanych (dorabiających łapówkami) pograniczników. Po stronie chińskiej było niewiele lepiej. Łapownictwo kwitło tam w najlepsze, a uzbrojenie było jeszcze bardziej przestarzałe niż u Rosjan. Bolszewiccy emisariusze i biali dowódcy bez problemu przenikali na terytorium chińskie. Wkrótce na bazarach Kaszgaru zaroiło się od bolszewickich agentów. Agitowali wśród całkiem licznej społeczności rosyjskiej, kupowali broń i żywność. Zaczęli także pobierać haracze od przemytników opium (biali zresztą też, choć na mniejszą skalę). Wywiad czerwonych przystąpił do gruntownego rozpoznania terenu po chińskiej stronie, przygotowując niezwykle dokładne mapy.

Tymczasem rosyjski biały konsul Dmitrij Mieszczerski nie ustawał w wysiłkach na rzecz tworzenia oddziałów do walki z bolszewikami. Namawiał wszystkich, Rosjan, Kozaków, muzułmanów – miejscowych i tych, którzy uciekli po powstaniu 1916 roku: ­Dajcie, co możecie: ludzi, broń, pieniądze. Odzew był. Do białych przyłączali się miejscowi muzułmanie nienawidzący zarówno Chińczyków, jak i bolszewików, którzy byli dla nich następcami katów powstania z 1916 roku. W 1919 roku konsul zebrał 150 tys. rubli. Pieniądze poszły do białych walczących w Kotlinie Fergańskiej i Siemirieczu.

Na początku władze chińskie były wrogo nastawione do bolszewików. Dlatego Ludowy Komisariat ds. Zagranicznych (Narkomindieł) szybko podjął walkę na froncie dyplomatycznym. Cel był jasny: przekonać Chińczyków, że rewolucja im nie zagraża. Starano się przekonywać głównie złotem. To zadanie nabrało jeszcze większego znaczenia, gdy biali z Syberii i rosyjskiego Turkiestanu zaczęli szukać schronienia na terytorium chińskim. W przygranicznych miastach chińskiego Turkiestanu powstało kilka sztabów. Pierwszymi w tym gronie byli: uchodzący za erudytę wśród dowódców ataman Kozaków orenburskich Aleksandr Dutow, uczestnik ofensywy Brusiłowa, i ataman Kozaków syberyjskich Borys Annienkow. Bolszewiccy agenci donosili, że obaj kupili w Kuldży broń od chińskiego gubernatora Yang Zengxina, panującego w Sinciangu niczym udzielny książę. Płacili mu w opium.

Obaj atamani służyli wcześniej w białej armii admirała Aleksandra Kołczaka. Tyle że Dutow uznawał go za swojego zwierzchnika, a Annienkow nie. Ten drugi nie liczył się już z nikim. Wdał się w strzelaninę z chińskimi pogranicznikami, atakował bolszewików z chińskiego terytorium, kupował broń bez wiedzy władz chińskich. Na koniec pokłócił się z Dutowem, który sprytnie obiecał Chińczykom, że jak pokona czerwonych, to odda im Siemiriecze. Poza tym, sprowadziwszy rosyjskich lekarzy, postawił dla miejscowych muzułmanów szpital.

Annienkow się przeliczył. Zwabiony przez gubernatora Zengxina na tygodniową ucztę, został aresztowany w Urumczi, a jego oddział, liczący 1500 osób, rozbrojono. W niewoli generał podobno stał się nałogowym palaczem opium – tak przynajmniej twierdziła komunistyczna propaganda. Publicystyka białych coś wręcz przeciwnego: to Chińczycy próbowali z niego zrobić opiumszczika, ale on się temu dzielnie opierał. Ataman zwolniony w 1924 roku dzięki wstawiennictwu Brytyjczyków, zaczął się przebijać na Daleki Wschód, ale utknął w chińskiej prowincji Gansu. Marszałek Feng Yuxiang, komisarz ds. ochrony granicy Północno-Zachodniej i chyba najzdolniejszy dowódca Kuomintangu, wydał go w 1926 roku bolszewikom. Feng planował marsz na Pekin i chciał sobie zapewnić życzliwą neutralność potężnego sąsiada z północy. Sowieci – jak nietrudno się domyśleć – skazali Annienkowa na śmierć i rozstrzelali 24 siepnia 1927 roku. Część jego ludzi dotarła do Tiencinu. Sowieccy historycy przypisywali potem Annienkowowi potworne zbrodnie i okrucieństwo, natomiast emigracyjna biała historiografia czyniła zeń szlachetnego rycerza sprawy białych.

13_07_2012_12_05_22.jpgIl

Ilustracja: Plakat bolszewicki z czasów wojny domowej. Napis: Czy ty stałęś się ochotnikiem? [Armii CZerwonej - przyp. red.]

Tymczasem Chińczycy dozbroili Dutowa, życząc mu sukcesu, gdy nosił się z zamiarem powrotu do rosyjskiego Turkiestanu i wzniecenia tam powstania. Ale w razie porażki nie mieli zamiaru ponownie udzielić mu schronienia. Jednak Dutow nie zebrał odpowiednich sił i pieniędzy. Ataman Grigorij Siemionow posłał mu co prawda 100 tys. rubli w złocie, ale po drodze ponad połowę ukradł generał-major Nikołaj Anisimow. A bolszewicy nie tracili czasu. Na początku lutego 1921 roku Dutow zginął w Sujdun, chińskiej twierdzy przygranicznej. Zabili go bolszewiccy agenci, Kazachowie (było to pierwsze zabójstwo sowieckich służb specjalnych za granicą). Jego grób, podobnie jak wiele rosyjskich cmentarzy na terytorium Chin, zrównano z ziemią podczas rewolucji kulturalnej.

 

POD PRESJĄ BOLSZEWIKÓW

Chińczycy zrozumieli, że w wojnie domowej zwyciężą bolszewicy, i to z nimi trzeba się układać. Z kolei dla bolszewickiej wierchuszki – jak wynika z niedawno ujawnionych dokumentów – Chiny były potencjalnym sojusznikiem podczas ewentualnego marszu na brytyjskie Indie, wielkiego i niespełnionego marzenia carów Piotra i Pawła. W lipcu 1920 roku Chińczycy podpisali z bolszewikami umowę handlową i zgodzili się, by ci otworzyli w Kuldży oficjalne przedstawicielstwo. We wrześniu tego roku chińskie władze przejęły mienie po wszystkich rosyjskich konsulatach w Sinciangu. Ostatni rezydujący konsul generalny białych w Urumczi Aleksiej Diakow porzucił dyplomację i zajął się badaniami etnograficznymi.

W sowieckiej misji handlowej wysłanej do Kuldży znalazło się wielu agentów Kominternu. Mieli wzniecać nastroje separatystyczne wśród miejscowych Taranczów (Ujgurów). Podobnie czynili czerwoni agenci w Kaszgarze, agitując wśród Dunganów i Kirgizów.

W połowie 1920 roku Armia Czerwona wkroczyła na terytorium chińskie, by dobić resztki białych. Władze chińskie dostały ultimatum: bolszewicy będą okupować przygraniczne obszary, dopóki biali nie opuszczą granic Chin. W chińskim Turkiestanie schronił się m.in. płk Siodorow, wypchnięty przez Armię Czerwoną z Siemiriecza. W 1922 roku – jak donosił brytyjski konsul w Kaszgarze – zamordował go skrytobójczo bolszewik o nazwisku Mahommedow. Latem 1920 roku w rejonach przygranicznych zaczęły buszować uzbrojone w 18 dział niedobitki oddziałów gen. Awerianowa, łącznie ok. 1600 żołnierzy. Chińscy pogranicznicy byli bezradni. Porządek zrobiły dopiero oddziały bolszewickie gen. Ławranowskiego.

Do końca 1921 roku oddziały białych w Chińskim Turkiestanie przestały istnieć, rozbrojone w wiekszości przez Chińczyków. Zresztą nawet gdyby do tego nie doszło, biali zapewne powybijaliby się sami, pograżęni w pijaństwie, intrygach i rywalizacji o prymat. Najdłużej stawiał opór pochodzący z Czarnogóry gen. Andriej Bakicz, w latach 1914 − 1915 uczestnik walk z Niemcami na ziemiach polskich (ranny i odznaczony). Pomoc obiecali mu Japończycy. Bakicz ogłosił się wysłannikiem Rządu Tymczasowego, ale działalność jego oddziału sprowadziła się do złupienia kilku wiosek. Tym zraził do siebie miejscowych. Przyłączyli się do niego tylko Kałmucy (Ojraci) z Urumczi, którzy mieli powyżej uszu pazerności chińskich urzędników. Może poparli go dlatego, że nie zdążył ich złupić.

17 maja 1921 roku gubernator Yang Zengxin wydał pozwolenie na wkroczenie Armii Czerwonej do Sinciangu, oferując pomoc w transporcie i dostawy żywności. Gen. Klementiewowi udało się zepchnąć Bakicza na pustynię Gobi. Ten jednak odbił na północ, ku podnóżom Ałtaju od strony Mongolii, dramatycznie poszukując kolejnych sojuszników. Kirgizom i Kazachom obiecał niepodległość, Mongołom Ałtaj. Na początku znajdował nawet posłuch, ale Mongołowie odwrócili się od niego po tym, jak ukradł im 2,5 tys. koni.

Bakicz próbował się połączyć z siłami Krwawego Barona Ungerna von Sternberga, który wkroczył do Mongolii z Zabajkala na czele Azjatyckiej Dywizji Kawalerii, przywdział mongolski strój narodowy, ogłosił się buddystą i wyraził wolę wskrzeszenia imperium Czyngis-chana. Ale Krwawego Barona szybciej dopadli w bolszewicy. Jesienią 1921 roku Bakicz wypuścił się nad Bajkał, gdzie rozgromili go czerwoni. Generał i jego ludzie, wygłodniali i zrezygnowani, poddali się Mongołom w lutym 1922 roku, a ci natychmiast wydali nieszczęsnego dowódcę bolszewikom. Bakicza stracono w maju 1922 roku. 350 niedobitkom z jego oddziału udało się dotrzeć do chińskich portów. Dopiero w putinowskiej Rosji Bakicz, Dutow i Annienkow zostali zrehabilitowani jako rosyjscy patrioci.

Nota o Autorze: Jerzy Rohoziński, historyk, zajmuje się życiem religijnym i społecznym krajów islamskich oraz Azją Środkową, autor książki: Święci, biczownicy i czerwoni chanowie. Przemiany religijności muzułmańskiej w radzieckim i poradzieckim Azerbejdżanie (Wrocław 2005)



Kalendarium

31 sierpnia 12: Caius Iulius Caesar Kaligula, cesarz rzymski w latach 37–41n.e.

Bieżący numer

04 wrzesień 2018
nr 9 (704)

Prenumerata  | Reklama  | Kontakt

Zamknij X

Błąd wczytywania.

Zamknij X